Dania rozpoczyna walkę poza boiskiem...

Stadion w Kopenhadze ma być dzisiaj całkowicie zapełniony przez kibiców. Dla Duńczyków mecz z Polską  jest można powiedzieć meczem o wszystko. Zajmują oni trzecie miejsce w grupie i mają tyle samo punktów co druga Czarnogóra, o sześć mniej od Polaków. Jeśli nie zdobędą w piątek punktów, mogą mieć problem z zajęciem choćby drugiego miejsca w grupie, które daje prawo gry w barażu.

 

Duńczycy już przed meczem rozpoczynają walkę z Polakami.

Chcesz w piątek dopingować Polskę w Kopenhadze, a kupiłeś bilet na mecz od duńskiej federacji, a nie PZPN?

Osoby, które zdołały kupić bilet za pośrednictwem PZPN, na polski sektor, mogą oczywiście w piątek iść na stadion bez żadnych obaw.  Problem może mieć natomiast kilkaset osób z Polski, które kupiły bilety z duńskich sektorów, sprzedawane przez tamtejszą federację.

Duńczycy poinformowali nas, że nie wpuszczą na duńskie sektory tych polskich kibiców, którzy będą ubrani w nasze barwy narodowe, i będą wypraszać kibiców którzy złamią zakaz dopingowania Polaków w tej części stadionu. Ale potem to jeszcze zaostrzyli i zapowiedzieli, że nie wpuszczą na duńską część trybun żadnego kibica który przy wejściu zostanie zweryfikowany jako Polak – mówi Sport.pl rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski.

PZPN miał problem z przekonaniem Duńczyków nie tylko w sprawie kibiców. Duńska federacja odmówiła pomocy w bardzo prozaicznych sprawach, takich jak np. zapewnienie zapasu wody mineralnej w hotelu polskiej kadry w Kopenhadze. Gdy mecze są w Polsce, to PZPN zajmuje się takimi sprawami dla swoich rywali, tak było również gdy w Warszawie grali Duńczycy. Teraz polski związek poprosił o odwzajemnienie przysługi, ale usłyszał odmowę i radę, żeby to załatwił z hotelem. Problemy były też przy negocjowaniu warunków policyjnej eskorty dla autobusu Polaków. A nawet ze wstępem kucharza polskiej kadry do kuchni w hotelu Polaków, bo miały tego zabraniać duńskie przepisy sanitarne.